• Wpisów:6
  • Średnio co: 185 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:1 646 / 1295 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Leon opowiedział mi, co takiego się wydarzyło przed wyjściem ze szpitala. Teraz mam nauczkę, że muszę się słuchać lekarzy.
- O, Violetta już się przebudziłaś. Teraz musimy zrobić Ci badania, żeby dowiedzieć się, co takiego Ci dolega. - oznajmił lekarz - W trakcie badań, ty Leon musisz opuścić salę.
Chłopak przytaknął i pożegnał się ze mną romantycznym gestem.
- Wszystko będzie dobrze kochanie. - złapał moją rękę i ją pogłaskał, po czym wyszedł z pomieszczenia.
Po serii badań, które przeszłam, odwiedziła mnie Francesca. Rozmawiałam z nią o różnych sprawach, lecz ona nagle zarzuciła inną falę rozmowy.
- Wiesz Viola... Chodzę do takiej szkoły, w której się uczy muzyki i tańca. Może ty też się tam zapiszesz, bo po tym co wczoraj usłyszałam na karaoke, mnie zatkało! - wyznała Francesca.
Ucieszyłam się z propozycji Fran, więc bez przemyśleń się zgodziłam. Piszczałyśmy ze szczęścia, ale hałas przerwał Leon, który ustał w progu drzwi mojego pokoju, w którym byłam.
- Mogę porozmawiać z Violettą? - zapytał się.
Fran wyszła, a ja z Leonem zostałam sama. Nagle zachciało mi się iść do toalety, więc przeprosiłam Leona i tam się udałam.



Gdy wracałam zerknęłam do sali co Leon wyprawia, gdy ja na chwilę wyszłam. Zobaczyłam, że z mojego pamiętnika wyleciała kartka. O nie! Ja już wiem co to za kartka.! Jeszcze większe dreszcze mnie przechodziły, gdy zobaczyłam, że on ją podnosi.
- Leon to nie to co myślisz... - zrobiłam kilka kroków w przód.
- Nie wcale! Wcale nie chciałaś mnie i Larę rozdzielić, żebym był cały twój. - krzyczał - I brawo udało Ci się. Tylko nie wszystko to dokładnie przemyślałaś! Bo teraz, gdy wiem jaka naprawdę jesteś nigdy z tobą nie będę. Zrywam z tobą!!!
Bo tych słowach Leon rzucił kartkę na podłogę i wyszedł z zimnym spojrzeniem. Francesca zobaczywszy gniew Leona weszła do pokoju.
- Violetta, o co znowu poszło? - zdziwiła się Fran.
- Czy ty też czułaś pustkę w sercu gdy ktoś Cię rzucił z twojego głupiego błędu? - z moich oczy kapały gorzkie łzy.
Francesca mnie przytuliła i kazała mi wskoczyć szybko do łóżka. Zrobiłam to i wyżalałam się przyjaciółce z tego co zaledwie chwilę temu tutaj zaszło. Nagle, gdy powiedziałam, że teraz obie jesteśmy wolne na nowe związki Fran się skrzywiła.
- Moje serce jest już zajęte. - mruknęła.
- Serio? Przez kogo. - pękałam z ciekawości.
- A taki jeden, który chodzi ze mną do Studio. - zawstydziła się trochę Fran, czy mi się wydaje.
- Mów, bo nie wytrzymam! - zbliżyłam się do Fran.
- Na imię mu....




----------------------------------------------------
1. Czy Violetta jeszcze kiedyś wyzna Leonowi, że nie chciała go naprawdę skrzywdzić?
2. Z kim jest w związku Francesca?
3. Czy Violetta wróciła już do zdrowia, po przedobrzonym alkoholu?

Tini♥
 

 
Weszłam do sali, a za mną tata. Doktor nie był w zadowolonym nastroju, więc obawiałam się złych wyników badań. O tuż, jak nie chciałam żeby było los zrobił na odwrót. Lekarz stwierdził, że ze mną jest źle.
- Ale, przecież czuję się wspaniale! - powiedziałam to co czuję.
Pan sądził, że to tylko chwilowe i przyjdzie prędzej czy później z jeszcze większym bólem.
- To na pewno pomyłka. - nie słuchałam lekarza - Chcę jutro z rana wypisać się na własne żądanie!
Doktor jednak nie mógł za mnie decydować, czy się wypisuję czy nie lecz tata tak. Poprosił więc doktora, żeby zostawił nas samych i tak się stało.



- Violetto, jak ty się odzywasz do ludzi, którzy chcą Ci pomóc. - miał do mnie pretensję - Nie tak Cię wychowałem.
- Nie będę dłużej tutaj siedzieć! - krzyknęłam z umiarem.
Postawiłam tym razem na swoim i German musiał się z tym pogodzić tak, czy siak. Ojciec chciał się jeszcze ze mną kłócić, ale przerwał mu w tym lekarz.
- Violetto, masz ostatnią szansę... wypisujesz się czy nie? - powiedział stanowczo lekarz.
- Wypisuję i zdania nie zmienię! - uparłam się.
- Dobrze, w takim razie proszę chodź ze mną pokażę Ci gdzie masz się podpisać. - zaprowadził mnie doktor.
Podpisałam papiery i poszłam do Leona.
- Jaki jest Twój stan skarbie? - troszczył się o mnie Leoś.
- Dobry. - okłamałam go.
Po spędzeniu czasu z moim chłopakiem i przyjaciółką poszłam spać. Na kolejny dzień, gdy się obudziłam zaczęłam się pakować, a w tym pomagał mi Leon. Tata przyjechał właśnie po mnie. Pomógł mi nieść torbę z rzeczami. Nagle przy wyjściu ze szpitala zemdlałam, a złapał mnie Leon.
- Szybko wezwać lekarza!!! - krzyczał mój tata, biorąc mnie na ręce.
Doktor, który mnie szybciej badał przybiegł z pomocą. Miał rację, że to chwilowe dobre samopoczucie. Przywieźli mnie znowu na tą samą salę. Gdy się ocknęłam, był przy mnie Leon.
----------------------------------------------------
Wiem, krótki, ale za to rozdział 5 będzie bardzo długi i ciekawszy. Zdjęcie tylko jedno, bo Pinger znów nawala...

1. Czy relacje między Violettą, a Leonem przetrwają?
2. Co dolega Violetcie?
3. Nie mam pomysłu xD

Tini♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wymyśliłam, już, jak zaszkodzić związku Leona i Lary. Powiem Leonowi, że ona mi coś zrobiła. Nie wiem, jeszcze co, ale mam jeszcze czas by pomyśleć. Tak mnie nie wypuszczą szybciej ze szpitala. Nagle do mojej sali wszedł doktor.
- Violetto, ktoś do ciebie. - poinformował mnie.
Po słowach lekarza, wszedł do mnie Leon. Byłam zszokowana, myślałam, że chodzi o Francescę. Nie, żeby coś mi przeszkadzało ... wręcz przeciwnie! Usiadł obok mnie na krześle.
- Zerwałem z Larą... - mruknął, a ja w głębi duszy się cieszyłam.
- Leon, głowa do góry. - pocieszałam go - Znajdziesz lepszą dziewczynę.
Leon mnie mocno przytulił. Potem szepnął mi do ucha słowo "Kocham cię".
- Violetto, wiem, że to może być trochę dziwne. Ale chcesz do mnie wrócić? - zapytał się - Przy tobie czułem się szczęśliwszy niż przy Larze.
Potaknęłam i poszłam z Leonem do szpitalnej kawiarenki.



Przed kawiarnią stał zaniepokojony tata, a obok niego Fran. Tata, jak to tata ciągle mnie wypytywał co ze mną. Francesca natomiast mnie wspierała. Leon mnie złapał w tali, a ojciec zrobił wielkie oczy.
- Jesteście znowu razem? - uśmiechnęła się Francesca.
- Tak. - kiwnęłam głową.
- Gratuluję, kochana! - przytuliła mnie.
- Leon, możemy chwilkę pogadać w cztery oczy. - powiedział tata z sztucznym uśmiechem.
Leon wraz z Germanem poszli na słówko. Tata zawsze był nade mną nadopiekuńczy, choć dawał mi też chwilę swobody. Wiedziałam, że mu się na pewno nie spodobało, że wróciłam do Leona. I teraz biedakowi prawi kazanie. Chciałam dla pewności podsłuchać ich rozmowę.
- Leon słuchaj... - zaczął - Cieszę się, że znowu jesteście razem. Opiekuj się tylko dobrze moją córką.
- Dobrze proszę pana. - odpowiedział Leon.
Ulżyło mi, że tata się zmienił. Wreszcie mogę być szczęśliwa z Leonem.



Gdy mężczyźni już wrócili, lekarz chciał ogłosić wyniki moich badań. Lecz mógł zdradzić je tylko rodzinie. Więc wraz z tatą poszłam wysłuchać co ma do powiedzenia doktor.

----------------------------------------------------

1. Czy Violetta i Leon wrócą do siebie na długo?
2. Jakie są wyniki badań Violetty Castillo?
3. Będzie mogła już jutro wyjść ze szpitala?

Tini♥
  • awatar Gość: Cześć masz talent do pisania czekam na następny post
  • awatar Opki z Violetty: Masz talent <333 Cudo :* 1. Nie 2. Negatywne :s 3. Tak :d
  • awatar Leonetta ~ All you need is love ♥: Jeju masz talent Tini do pisania z niecierpliwością czekam na następny ;33 Naprawdę super! 1.Tak 2.Złe 3. Nie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Rozmawialiśmy, jak za dawnych lat. Lecz nie chcąco, wymsknęło mi się pytanie, czy ma on dziewczynę. Przykro mi się zrobiło, gdy poparł.
- Nazywa się Lara. Poznałem ją dobre dziesięć miesięcy temu. Lecz ostatnio nie za dobrze się dogadujemy. - zwierzył mi się Leon.
W głowie narodził mi się nowy chytry plan. Zazwyczaj taka nie jestem, lecz, by zdobyć Leona, po tym błędzie jestem zmuszona to wykonać. Spojrzałam nagle na zegarek.
- O nie spóźniłam się! - krzyknęłam, wstając z ławki - Muszę już naprawdę iść!
Biegłam szybko na spotkanie. Wparowałam błyskawicznie do knajpy i zobaczyłam, jak Francesca stoi na scenie i śpiewa.



Przysiadłam do wolnego stolika i podziwiałam Francescę. Nigdy nie wiedziałam, że ona jest uzdolniona muzycznie. A znam się z nią tyle lat. Gdy Fran przestała śpiewać, poszła na zaplecze po torebkę i usiadła do mnie. Rozmawiałyśmy, aż rzuciłam coś na temat jej świetnego głosu. Francesca wpadła na pomysł, bym teraz ja coś zaśpiewała. Omawiałam, lecz ona nie dawała za wygraną. Wstała od stołu i kierowała się w kierunku sceny.
- Fran, Fran, gdzie ty idziesz. - szeptałam zła.
Francesca weszła na scenę i przejęła mikrofon po czym zaczęła mówić...
- Witam was kochani. Chciałam coś wam ogłosić. Teraz na scenę wyjdzie moja przyjaciółka Violetta, lecz musicie ją podnieść na duchu, krzycząc głośno Violetta! - ogłosiła przez mikrofon Francesca.
Zawstydziłam się trochę, nie miałam wyboru, musiałam wejść i zaśpiewać na scenę, bo tłum ludzi krzyczał moje imię. Weszłam na scenę i szepnęłam Fran, że zaśpiewam, ale muszę się najpierw przebrać. Francesca ogłosiła to, a ja poszłam do garderoby. Po przebraniu i poprawieniu makijażu weszłam na scenę i zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę "Nuestro Camino". Podczas mojego śpiewu, do mnie dołączył Leon. Zaczął śpiewać na karaoke razem ze mną.



Po piosence, gdy poszłam do stolika, Leona już nie miałam w zasięgu oka. Francesca zauważyła mój smutek. Zaproponowała mi jednego drinka na poprawę humoru. Ja jednak, nie przepadam za alkoholem, ale akurat w tym momencie zobaczyłam Leona z jakąś dziewczyną. Pomyślałam sobie, że to Lara. Muszę jak najszybciej zrealizować ten plan. Przez to zgodziłam się na drinka. Jednak ten jeden drink przerodził się w kilka drinków. Po gdzieś piętnastym zrobiło mi się słabo i przyjechała po mnie karetka, bo zemdlałam.
- Gdzie ja jestem? - przebudziłam się.
Widziałam, że jadę właśnie na łożu szpitalnym, a wokół mnie są lekarze i Fran.
- W szpitalu kochana, za dużo wypiłaś na imprezie. - dodawała mi otuchy Francesca.
Dalej dziewczyna nie mogła już iść z nami dalej. Lekarze kazali jej zostać i poczekać na krześle. Bardzo bym chciała, żeby była teraz przy mnie, ale doktor, nie pozwala jej wejść. Pan doktor zbadał mnie, o czym kazał odpoczywać.
- Mogę widzieć się z moją koleżanką? - nie chciałam zostać sama.
- Przykro mi pani Castillo, ale ona nie może wejść. Teraz ty musisz odpoczywać w ciszy i spokoju. - powiedział doktor i wyszedł. Zadzwoniłam do taty, by przyniósł mi piżamę. Bałam się powiedzieć ojcu, że się upijałam, więc skłamałam, że zemdlałam. German mocno się przejął i wsiadał za kółko, by przy mnie teraz być. W szpitalu, póki taty nie było rozmyślałam nad planem, by pokrzyżować związek Lary i Leona. Tata nagle przyjechał i przeszkodził mi w tym. Lekarz pozwolił tacie wejść tylko, żeby dał mi piżamę. Potem nadal myślałam nad tym niepodobnym do mnie planie.

http://ri.pinger.pl/pgr232/b74a38e30025ae405387799d/images

----------------------------------------------------

1. Jaki plan wymyśliła Violetta?
2. Dlaczego Viola wylądowała w szpitalu?
3. Kto ją tam odwiedzi?

Tini♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Cześć, nazywam się Violetta Castillo i mam 16 lat. Wciąż poszukuję swojej drugiej połówki. Po latach mieszkalnych w Madrycie, wracam znów do mojego rodzinnego miasta Buenos Aires. Właśnie idę na samolot.



O nie, właśnie zaczynają się turbulencję!!! Ah, jak strasznie się boję.! Na szczęście już lądujemy, albo samolot spada.
- A!!! - krzyknęłam na cały samolot.
Tata wstał i próbował mnie uspokoić, lecz przed tym przeprosił za mnie pasażerów. Gdy już byliśmy na lotnisku, podjechał po nas Ramallo - prawa ręka taty. Po dojechaniu wzięłam część swoich bagaży, a drugą wzięli mężczyźni. Ledwo, co weszłam z tatą za próg domu, a tu już czekało na mnie cudowne powitanie, przez Olgę naszą gospodynię, która jest dla nas jak rodzina! Po krótkim powitaniu, poszłam z moimi walizkami do pokoju. O tuż gdy weszłam do tamtego pomieszczenia, to już nie był pokój tamten jak kiedyś, małej Violetty. Był stworzony, dla prawdziwej nastolatki.





- I jak podoba Ci się? - odezwał się za mną męski głos.
- Tata! Nawet nie wiesz, jak się wystraszyłam... - westchnęłam - Piękny, dziękuję Ci.
Po pogawędce z tatą zaczęłam się rozpakować. Co chwilę zachwycałam się moim nowym pokojem. Lecz tę podziwianie przeszkodził mi telefon. Dzwoniła do mnie Francesca - moja najlepsza przyjaciółka od przedszkola! Prosiła mnie o spotkanie, przecież tak długo się nie widziałyśmy. Wybrałyśmy naszą ulubioną restaurację, do której jako nastolatki, ciągle chodziłyśmy. Ta knajpka nazywa się "Quiero". Umówione byłyśmy na godzinę 18.00 w tamtym miejscu. Była godzina 16.00 więc zaczęłam się już szykować. Po przemianie, miałam jeszcze parę czasu na inne czynności, typu makijaż i takie tam bzdety dziewczyn. Gdy byłam już cała gotowa, miałam jeszcze parę minut czasu, lecz wyszłam szybciej. Postanowiłam pójść przez park, by wspomnieć tę miłe chwilę i mojego ukochanego chłopaka, którego rzuciłam, gdy musiałam odjeżdżać do Hiszpanii. Ah... Jak ja bym chciała do niego wrócić i naprawić ten błąd. Na pewno teraz ma jakąś dziewczynę, ale zawsze można pomarzyć. I właśnie tak rozmyślałam...


Aż tu nagle wpadłam właśnie na niego.
- Przepraszam Cię. - powiedział po czym podniósł moją torebkę, która upadła.
Znów poczułam motylki w brzuchu, jak kiedyś, gdy się spotykaliśmy.
- Cześć Leon... - zrobiłam pierwszy krok, by zagadać po tych dwóch latach, których się z nim nie widziałam.
- Violetta? - nie do końca mnie poznawał - Tak, to ty, jak długo Cię nie widziałem.
Po tych słowach, chłopak mnie przytulił. Czy nadal mu na mnie zależy? Jeszcze kilka sekund się tak przytulaliśmy, po czym postanowiliśmy chwilkę pogadać, na ławce w parku. Do restauracji "Quiero" dzieliło mnie zaledwie parę metrów, a do spotkania trwało jeszcze dobre pół godziny.



---------------------------------------------------

1. Czy Leon jeszcze coś czuję do Violetty?
2. Czy Violetta zdąży na spotkanie z Francescą?
3. Jak skończy się impreza w knajpce?

Tini♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Cześć ♥♥♥

Nazywam się Martyna, lecz od paru miesięcy przyjaciele i rodzina wołają na mnie Tini. Urodziny obchodzę 11 marca. Może to szokujące, ale wyznam wam w tajemnicy, że mam 10 lat.



Po samym loginie możecie się domyślić, że jestem tu po to by spróbować swoich sił w pianiu opowiadań. Będą one pisane oczami Violetty. Myślę, że wam się spodobają, a jak nie to trudno! Więc rozdział 1 jeszcze dziś pojawi się na blogu



Pozdrawiam Tini♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›